Dieta Sirtfood – czy warto brać przykład z Adele?

Ostatnio niemalże cały świat jara się przemianą Adele – faktycznie widok piosenkarki w rozmiarze S jest czymś zaskakującym i godnym pochwały (swoją drogą zobaczcie jak zmieniają się rysy twarzy, kiedy człowiek wyjdzie z otyłości). Gwiazda deklaruje, że swoją sylwetkę zawdzięcza diecie Sirtfood, która jak można było przewidzieć, zaczyna pretendować do miana najpopularniejszej diety roku 2020.  

Na czym polega dieta Sirtfood i czy warto ją stosować – kilka słów w tym wpisie. 

Skąd wzięłą się nazwa Sirtfood?

Od sirtuin czyli białek, które jako enzymy uczestniczą w przebiegu wielu reakcji  i od jedzenia, które te sirtuiny aktywuje.  Sirtuiny głównie znane są z tego, że wpływają pośrednio na aktywowanie genów długowieczności i mogą wpływać na naprawę DNA. Oprócz tego mogą zapobiegać degeneracji w przebiegu Alzheimera czy Parkinsona, regulować poziom glukozy we krwi czy chronić przed stresem oksydacyjnym (tak jak antyoksydanty). 

Jak przebiega dieta Sirt?

Przez pierwsze 3 dni dostarcza się około 1000kcal w postaci 3 zielonych koktajli i 1 stałego posiłku. Nie można nic podjadać między posiłkami. 

Drugi etap trwa od 4 do 7 dnia i zakłada dietę o kaloryczności 1500kcal składającą się z 2 koktajli i 2 posiłków stałych.  Przez kolejne 14 dni zjada się 3 posiłki bogate w substancje aktywizujące sirtuiny (sirtfood) oraz wypija się 1 koktajl.  Po zakończeniu 3 tygodni kontynuuje się spożywanie produktów z grupy sirtfood. 

 

Co należy do sirtfood?

Składniki żywności, które aktywują sirtuiny to polifenole, które znajdują się w warzywach, owocach, przyprawach, ziołach i orzechach. Wg autorów najcenniejsze produkty to kasza gryczana, kapary, seler, kakao, kawa, oliwa z oliwek, zielona herbata, jarmuż, pietruszka, daktyle, czerwona cebula, czerwone wino, rukola, soja, truskawki, kurkuma czy orzechy włoskie. Generalnie są to produkty, które znajdują się w większości (jak nie wszystkich) dietach rozpisywanych przez profesjonalnych dietetyków  (nie mylić z samozwańczymi dietetykami, dla których liczy się tylko białko i deficyt kaloryczny).

Dlaczego dieta Sirtfood odchudza?

Bo z założenia jest niskokaloryczna, więc nie ma możliwości, żeby osoba, której zapotrzebowanie całkowite na energię oscyluje w granicach 2000kcal, nie schudła na 1500kcal.  To jest podstawa dietetyki, o której Wam mówię za każdym razem: nie ma deficytu – nie chudniesz, nie chudniesz – to znaczy, że jesz wciąż za dużo.  Co ciekawe badania wskazują, że sirtuiny są naturalnie uruchamiane podczas głodzenia się. To może być jedna z tajemnic długowieczności na 5 wyspach na świecie – ludzie, którzy długo żyją, z reguły się nie przejadą, a wręcz można powiedzieć, że niedojadają.  

A tak dla ciekawostki – metformina stosowana w leczeniu insulinooporności i cukrzycy, też aktywizuje sirtuiny.

 

Czy dieta Sirtfood jest bezpieczna?

Tak, dla większości osób tak.

Ale ja osobiście zawsze będę zwolennikiem indywidualizacji i dostosowywania żywienia do siebie. Na pewno nie sprawdzi się u osób, które są mocno aktywne fizycznie lub pracują ciężko fizycznie – te osoby mają zbyt wysokie zapotrzebowanie kaloryczne, żeby mogły bezkarnie lecieć przez dłuższy czas na 1500kcal.

Dodatkowo nie każdy jest zwolennikiem koktajli – często spotykam się w gabinecie z niechęcią do płynnych posiłków. Zresztą nie upieram się przy nich, bo wiem, że takie posiłki z reguły są mało sycące, co jest niezmiernie ważne przy dietach niskokalorycznych.

 

Nie wyobrażam też sobie, żeby np. osoba przyjmująca warfarynę (lek przeciwzakrzepowy) wlewała w siebie zielony koktajl naszpikowany witaminą K, która blokowałaby działanie tego leku.

To są oczywiście niuanse, ale jeśli ktoś z Was chce tę dietę zastosować i choruje na jakieś przewlekłe choroby – zastanówcie się po prostu lub zwyczajnie skonsultujcie ze specjalistą. 

 

Więc dosłownie już w kilku słowach – uważam, że dieta Sirtfood jest po prostu OK – bazuje na naturalnych produktach, które mają dobroczynny wpływ na nasz organizm. Na pewno u większości zadziała, bo jest niskokaloryczna. Ale w zasadzie niczym nie różni się w od diet, które ja czy inni dietetycy bilansujemy dla naszych podopiecznych. To po prostu dieta oparta na zasadach zdrowego żywienia (np. na piramidzie żywienia), do której ktoś dorobił chwytliwą historię. 

Dodaj komentarz