Być bardziej eko – moja walka z plastikowymi butelkami

Pewnego razu wynosząc śmieci przeraziłam się, ile plastiku gromadzę w ciągu kilku dni. Cały worek butelek, opakowań po mięsie, jogurtach, wędlinach, serach.. Skoro ja sama jedna jestem w stanie tyle tego wykorzystać, to jak to się przekłada w skali całego świata?

Europa rocznie produkuje 58 milionów TON plastiku, a od lat 50 wyprodukowano ponad 9,1 MILIARDA TON tworzyw sztucznych. 91% plastiku na świecie nie podlega recyklingowi, większość jest palona lub trafia na wysypiska śmieci. Mała część tworzyw jest biodegradowalna, kumuluje się więc w środowisku zamiast rozkładać.

 Na  Oceanie Spokojnym dryfuje wielka plama śmieci, której powierzchnia jest 3x większa niż Francji. Skalę tego zjawiska można obejrzeć na tym filmiku: https://youtu.be/9pJhw7jc0eM .

Nie jest to niestety jedyny akwen wodny zanieczyszczony przez człowieka sztucznymi odpadami. Śmieci obecne w wodach są niebezpieczne dla zwierząt morskich! Plastik, który trafia co roku do oceanów, zabija ponad milion morskich ptaków i sto tysięcy morskich ssaków. Zwierzęta mylą odpady plastikowe z pokarmem (żółwie zjadają torebki foliowe, myśląc że to meduzy, ptaki mylą cząstki plastiku z rybami, albatrosy zjadają plastikowe nakrętki), zaplątują się w nie lub umierają z uduszenia. 

Wracając do tematu plastikowych butelek… Polacy opróżniają rocznie 110 tys. ton plastikowych butelek, które zaśmiecają nasz kraj. W zależności od składu będą się one rozkładać przez nawet tysiąc lat. Recyklingowi podlega zaledwie 30%. Sama przyznaję, że do tej pory potrafiłam zużyć nawet 10 butelek tygodniowo (dużo piję 🙂 ).Wiem, że nie zmniejszę zużycia plastiku do minimum, ale postanowiłam przynajmniej pozbyć się tego źródła. Zainspirowana reklamami Aquanet zainwestowałam w butelkę z filtrem i postanowiłam czerpać wodę po prostu z kranu. Butelkę prezentuję na zdjęciu obok. Artykuł nie ma na celu propagowania tej konkretnej marki i zachęcania wszystkich do kupowania produktów Dafi. Chciałabym tylko zasugerować, że tego typu rozwiązanie może wspomóc środowisko, a przy okazji nasze zdrowie i portfel. Według najnowszych badań w wodach mineralnych butelkowanych bardzo często wykrywa się włókna mikroplastiku, który jest niewidoczny gołym okiem.  Włókna te zawierają w swoim składzie toksyczne substancje chemiczne, które (jak pokazały badania na zwierzętach) uwalnianie są w organizmie. Woda kranowa (a nawet powietrze) nie jest wolne od mikroplastiku, ale na pewno nie stanowi tak istotnego źródła. 

Wody butelkowane są też bogatszym źródłem bisfenolu A niż woda z kranu. Bisfenol A (BPA) to substancja przypominająca swoją strukturą żeński hormon płciowy czyli estrogen. Jest zaliczana do ksenoestrogenów, czyli do grupy związków, które po dostaniu się do organizmu łączą się z receptorem estrogenowym, naśladują działaniem naturalne hormony i zaburzają równowagę w organizmie. Nie jest to obojętne dla działania układu płciowego i płodności u kobiet.

Jeśli chodzi o kwestie finansowe… Według moich szacunków miesięcznie do tej pory wydawałam ok. 60zł na zakup wody mineralnej. Filtr do butelki, który trzeba wymienić raz w miesiącu, kosztuje ok. 20-30zł. Koszt butelki był na tyle niski, że zwróci mi się po dwóch miesiącach.

 

Filtr w butelce wychwytuje przede wszystkim jony chloru, dzięki czemu woda nie ma gorzkiego posmaku. Nie pozbawia przy tym wodę jonów wapnia czy magnezu. Ponadto usuwa zanieczyszczenia takie jak benzen, rozpuszczalniki, pestycydy, herbicydy. Nie znalazłam informacji na temat usuwania mikroplastiku, jednakże dowiedziono badaniami, że jego stężenie w wodzie kranowej jest niższe.

            Co oprócz tego można zrobić dla środowiska? Ograniczyć używanie foliówek! Na zakupy chodzić  z płócienną torbą lub reklamówką wielokrotnego użytku, kanapki zamiast w woreczek – pakować w papier śniadaniowy a resztki z obiadów pakować do szklanych pudełek / miseczek zamiast owijać folią aluminiową. Małymi czynami można zrobić coś wielkiego. Środowisko na pewno będzie nam wdzięczne!

Ten post ma jeden komentarz

Dodaj komentarz